główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca



projekt "Republika Tańca"
Dada von Bzdulow
"so beautiful", chor. Katarzyna Chmielewska
"W błogosławionym nawiasie", chor. Magdalena Reiter
"Dialogus in conventione", chor. Katarzyna Chmielewska
tańczą: Katarzyna Chmielewska, Magdalena Reiter, Leszek Bzdyl
27 kwietnia Teatr Mały, Warszawa

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Maria Górska


Ruch, taniec, od wieków mają tę przewagę nad słowem, że mogą pokazać to, czego mówiąc wyrazić nie sposób. W tym tkwi wielkość arcydzieł tanecznych. Lecz gdy zabraknie tego niemalże metafizycznego pierwiastka, taniec staje się tylko skonwencjonalizowaną gimnastyką, opartą jedynie na innej technice ruchu, niż na przykład aerobik. Katarzyna Chmielewska i Magdalena Reiter z Dady von Bzdülöw niestety tylko z rzadka w swoich choreografiach wznoszą się ponad umiejętne połączenie ruchów tańca współczesnego. A szkoda, bo są dobrymi tancerkami, precyzyjnie prowadzącymi swój instrument - ciało. Katarzyna Chmielewska zdradza ponadto pewne zacięcie dramatyczne, co sprawia, że losy jej bohaterki w "so beatiful" nie pozostawiają widzów obojętnych. Ale poza kilkoma ciekawymi fragmentami na scenie niewiele się dzieje.

I właśnie dla tych fragmentów warto zobaczyć "so beatiful", "W błogosławionym nawiasie" oraz "Dialogus in conventione". Kiedy taniec zaczyna w końcówce choreografii Magdaleny Reiter prowadzić dialog z muzyką, mija niepokojące wrażenie amatorskiego popisu, wywołane przez wcześniejszy fragment, gdy tancerka staje przy kamerze-projektorze recytując listę słów. Wyzwolona z pantofelków na wysokim obcasie (i tym samym rygorów konwencji) Katarzyna Chmielewska urzeka pełnym radości rozbrykaniem. Ten fragment w pełni przekonuje, że piękno naprawdę jest przejmujące, gdy świadomie przełamie utarte schematy. Aż wreszcie z trzeciej choreografii - "Dialogus in conventione" w pamięci pozostają przede wszystkim dialogi prowadzone bez słów między kobietą a mężczyzną. Tu autorce w błyskotliwy sposób udaje się uniknąć banału - w przedstawionym układzie mężczyzna, pozujący na macho, okazuje się słabszy i jak bluszcz oplatający silne kobiety...

W programie do przedstawienia można przeczytać, że propozycje Dady to "przekaz teatralny, teatr choreograficzny, teatr totalny, teatr uwolniony z konwencji". Pięknie powiedziane, ale niełatwe w realizacji. Zwłaszcza ostatni postulat, o czym dobitnie przypomina nam "Tango" Mrożka. Konwencję można przełamać i uzyskać w ten sposób coś wartościowego (vide: "so beatiful"), ale całkowicie wyzbyć się konwencji nie sposób - twórczość nie znosi próżni i stworzy się przy okazji kolejną konwencję, niekoniecznie lepszą od poprzedniej.

© Maria Górska, serwis tańca
foto: Piotr Wołoszyk



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje