główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Crazy Happiness"
Oktana Dance Theatre (Grecja)
IX Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego
i Festiwal Sztuki Tanecznej
2 lipca 2002 r., Bytom

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Sylwia Konopałka


Wszystko zaczyna się we foyer Śląskiego Teatru Tańca. Kilkoro młodych ludzi spotyka się na prywatce. Przy dźwiękach muzyki pop, paląc papierosy rozpoczynają wieczór grą w przysłowiową "butelkę". Buziakami obdarowywani zostają także widzowie - ale jak na razie wszystko przebiega dość niewinnie. Kiedy atmosfera osiąga odpowiednią temperaturę, artyści Oktana Dance Theatre przy piosence Rickiego Martina "She bangs" zapraszają wszystkich na widownię. Gorące rytmy poderwały do tańca niejednego. Po wygaszeniu świateł rozebrani tancerze wbiegają na scenę. Nadal świetnie się bawią i najwidoczniej na rozdawaniu całusów się nie skończyło. Rozgrzaną publiczność i artystów ochłodzi dopiero zapalające się ponownie światło - zawstydzeni i skrępowani ubierają się w pośpiechu. Muzyka cichnie. Od tego momentu, motywem przewodnim przedstawienia będzie "Pasja według św. Mateusza" Bacha.

Scena przypomina wnętrze pokoju z białą podłogą i kotarami. Pod ścianą choinka i wiele niepotrzebnych nikomu rupieci. Z przodu materac, a po jego bokach krzesła i wieża hi-fi, z której tancerze sami puszczają muzykę. Zmęczenie, nieprzespana noc, być może nadmiar alkoholu wyraźnie dały im w kość. Kroki i ruchy coraz niepewniejsze. Najczęściej grupa kontynuuje gest bądź ruch zainicjowany przez jednego z tancerzy. Swoje ciała traktują jak worki treningowe - przepychanki, szarpaniny to częsty element choreografii, która mimo że oparta została na codziennych gestach i zachowaniach nie straciła na swoim artyzmie. Skomplikowane układy, wymagają od tancerzy nie tylko sprawności fizycznej, ale również wzajemnego zaufania i precyzji.

"Naszym celem było pokazać jaki jest świat dziecka - odkrywanie przemocy i seksualności. Chcieliśmy stworzyć czarną komedię na temat końca niewinności" - mówią tancerze. Ich "Crazy happiness" w znacznym stopniu opiera się na osobistych wspomnieniach z dzieciństwa. Obserwujemy więc zabawę chłopców z plastikowym pistoletem, szczeniacką szarpaninę za włosy, czy wróżkę w tiulowej sukni uczącą się tańczyć. Otrzymujemy krótki instruktaż przebiegu stosunku płciowego i wykład dotyczący zasadniczych różnic między kobietą a mężczyzną.

Zabawy dzieci nie zawsze są jednak beztroskie i niewinne, jakby się to mogło zdawać. W ostatniej scenie spektaklu grupa pastwi się - niczym we "Władcy much" Goldinga nad jednym z tancerzy. Zrywa z niego ubranie, rzuca na ziemię, kopie. Na końcu chłopakowi zawinięto wokół szyi świecący wąż. A przecież nic nie zapowiadało tak tragicznego zakończenia.

Spektakl pokazał prawdziwe oblicze współczesnego świata, gdzie absurd i groteska przeplatają się z agresją i okrucieństwem. Już chyba nikogo nie dziwi mówienie o seksie takim samym tonem jak o Bogu, połykanie różańca czy taniec przy dźwiękach kolędy. "Crazy happiness" zbudowane zostało na wielu kontrastach i opozycjach. Począwszy od doboru muzyki, poprzez poruszone tematy, a skończywszy na ostatniej szokującej scenie.

© Sylwia Konopałka, serwis tańca



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000