główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



V Ogólnopolskie Prezentacje
Form Tanecznych
Dance EXplosions
2-4 kwietnia 2001 r., Gdańsk

dla serwisu tańca
spektakle recenzuje Sandra Wilk


Robert Przybył "Kaftanik"

Solowy spektakl Przybyła, tancerza, który swoje korzenie wywodzi z break dance'u, jest wyjątkowym spotkaniem z mistycyzmem ciała. Tancerz niemal "łamie się" na naszych oczach, zachwyca pozami, których żaden widz nie byłby w stanie wykonać w zaciszu swojego pokoju. "Kaftanik" rozpoczyna wzruszająca scena człowieka, który ma sparaliżowane niewidzialnymi więzami ręce, a wraz z rozwojem spektaklu Przybył wyraźnie zmienia sposób prezentacji tańca - od miękkich, łagodnych przejść, aż do ruchu zautomatyzowanego, charakterystycznego dla cyborgów. Spodobał mi się także minimalistyczny w formie finał pierwszej części spektaklu, w którym tancerz zastyga w bezruchu, ale jego bijące serce aż wyrywa się z piersi, wstrząsając gwałtownymi spazmami całą postać bohatera "Kaftanika". Trzeba przyznać, że rzadko udaje się w tańcu współczesnym pokazać tak pięknie zmagania z własnym, często opornym ciałem.

Teatr Tańca Dystans "Głowoteka"

To zdecydowanie najlepszy spektakl grupy Anny Piotrowskiej: postaci tancerzy, przypominające bohaterów wczesnych filmów science fiction (łyse głowy, sztywne ruchy, przerysowane gesty) chodzą tylko schylone, z wyciągnietymi ku ziemi rękoma i zachowują się tak, jakby próbowały stworzyć między sobą głębsze, ludzkie interakcje... Kiedy między parą bohaterów zaczyna iskrzyć uczucie - łączą się ze sobą długą, plastikową "pępowiną", wyrastającą z czubków głów. To nie jedyny intrygujący pomysł scenograficzny tego przedstawienia, które całe ma swój niecodzienny, jak na polski teatr tańca klimat.

Theatregroup Trava "Hahmomania"

Spektakl już ograny na polskich scenach tanecznych, i choć propozycja to dość kontrowersyjna, nie można jej odebrać świetnego pomysłu i wykonania. "Hahmomania", będąca niemal literacką opowieścią o potworach żywiących się naszymi lękami, snami i emocjami, za każdym razem robi na mnie duże wrażenie. Porusza mnie, zaskakuje oszczędną ilością scen czysto tanecznych. Po kilkukrotnym obejrzeniu "Hahmomanii" zadaję sobie pytanie, czy tytułowy Hahmo żyje także we mnie i moich przyjaciołach?

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: GTT


główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000