główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Magnolia"
Dada von Bzdulow
reżyseria: Leszek Bzdyl
choreografia: Katarzyna Chmielewska, Leszek Bzdyl
muzyka: Mikołaj Trzaska
produkcja: Klub Żak - Gdańsk, wolna strefa - Warszawa
premiera: 28 sierpnia 2002, Klub Żak, Gdańsk

dla serwisu tańca
premierowy spektakl recenzuje Sandra Wilk


Tak, jak egzotyczny kwiat, który nie ma szans przeżyć w surowym klimacie Polski, tak mężczyzna i kobieta w spektaklu gdańskiego teatru Dada von Bzdulow nie mieli szans wspólnie w życiu się odnaleźć. Kiedy on się stara - ona go odrzuca, kiedy ona o niego zabiega, on rozgląda się nieprzytomnie. Razem, choć są obok siebie, nie widzą się, nie mogą się dopasować. Świadczy o tym choćby smutna scena, w której oboje stają przy sobie nago i nic się nie wydarza i nic między nimi nie drga. Wykreowana przez Dadę para, która parą ewidentnie nie jest i nie będzie, tańczy w czarnych (niemal żałobnych) strojach przepiękne ruchowo tango, taniec gorących uczuć. Ale owe tango jest w ich wykonaniu tak zimne, że chłód przebija się nawet do serc widzów. Te życiowo-artystyczne poszukiwania przybierają różne formy, mniej lub bardziej wysublimowane, mniej lub bardziej banalne - ale w nich Leszek Bzdyl wykorzystał zbyt oczywiste kody i symbole - jak założenie czapek i szalików pod koniec tanga, nieustanne przebieranie się postaci, ironiczny tekst z offu "za chwilę wystąpi słynny teatr Dada von Bzdulow". Tym samym reżyser postawił przed widzem niebezpieczne pytanie "czy to nie jest już przypadkiem krok w tył"?

Nie mam wątpliwości, że jest to spektakl dobry, ale moje oczekiwania były o wiele wyższe - Teatr Dada podniósł wysoko poprzeczkę - tak wysoko, że brak wyczucia, siłowe przepychanie satyry, ironii, banału - nie podobają mi się w jego wykonaniu. Bo Dada to synonim inteligentnej wysublimowanej gry z widzem, a nie prosty żart, choćby przez łzy... I tak owe banalne elementy zepsuły dobry spektakl - zarówno w warstwie dramaturgii jak i ruchu. Po mojej ostrej rozmowie z Leszkiem Bzdylem zobaczyłam, że "Magnolia" to dla Dady niezwykle istotny spektakl, stawiający realne pytania o przyszłość gdańskiego zespołu, o przyszłość wspólnej pracy jego tancerzy. Leszek nie wykluczał nawet, że może to być nawet ostatnia choreografia Dady. Czyż jednak widz o tym wie, lub czy powinien wiedzieć? Czy gryps był naprawdę potrzebny, może zgrzyt emocji, mądrości i głupoty, dobra i zła - tak często towarzyszący w naszych życiach, można było zastąpić prostotą? Nie wiem, ja na to pytanie nie muszę odpowiadać. Odpowiedzieć na nie powinien Leszek Bzdyl. Bez demagogii i oburzenia.

Na szczęście Bzdyl zauważył to, co jest najważniejsze w pracy tancerza - podziękowanie sobie za walkę, za pracę, za spektakl, za wspólny kawałek życia. To aktorzy Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska pokazali w finalnej scenie. A spory, życie, spektakle i tak będą trwać dalej - bez względu na reakcje innych.

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: plakat "Magnolii" Dada von Bzdulow



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000