główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Żegnaj Polsko"
Teatr DNA - Taniec Zakodowany Genetycznie
11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta
27 czerwca 2001 r., Teatr Animacji, Poznań

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Sandra Wilk


© DNATo był naprawdę dobry pomysł. Pomysł, który dobrze i ze smakiem zrealizowany mógłby dać prztyczka w noc wszystkim młodym polskim choreografom, chcącym wyreżyserować zabawny spektakl, ale z braku spójnej koncepcji udaje im się jedynie w banalny i rubaszny sposób rozśmieszyć widza. DNA miał szansę stworzyć pracę wykraczającą poza proste gagi, poza taniec, który w kategoriach filmowej można porównać do prymitywnej komedii w stylu "Świata według Kiepskich". Niestety nie udało się.

DNA w choreografii "Żegnaj Polsko" pokazuje w krzywym zwierciadle najbardziej charakterystyczne - dziś już niemal mityczne - postaci lat 80.: panią lodziarkę, która namolnie namawia ludzi do kupna lodów, barczyste, nafaszerowane sterydami pływaczki z NRD, koszmarnie ubranych "bohaterów" naszych dyskotek. Teatr skupił się na prezentacji przywar i wyśmianiu polskiego zamiłowania do kiczu (stąd jeden z głównych motywów scenografii - obraz jelenia na rykowisku).

Spektakl rozpoczął się niepokojąco przypomnieniem oświadczenia generała Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku, ale już po chwili wiadomo było, że oglądając "Żegnaj Polsko" będziemy się tylko bezrefleksyjnie śmiać z nie tak odległej historii Polski, społeczeństwa, nas samych. Nie mam nic przeciwko tej komediowej koncepcji, bo doskonale mieściły się w niej niewprawne czasami ruchy tancerzy - te błedy można było uznać za zamierzone, przecież reżyser Paweł Mikołajczyk mówi o siermiężnych czasach. Niestety Mikołajczyk zabił w "Żegnaj Polsko" wszystko, co było w tym spektaklu wartościowe. Porozrywane, ciągnące się w nieskończoność, sceny męczyły widzów. Tym bardziej, że DNA nie raz podpierał się pomysłami, sprawdzonymi już przez innych choreografów - np. sceny tańca z wyciągniętymi z widowni ludźmi znamy ze spektaklu "Anaphaza" Batsheva Dance Company, a cała koncepcja spektaklu do złudzenie przypomina mi groteskową i surrealistyczną choreografię Teatru KTO.

Mam wrażenie, że DNA stara się podpierać doskonałymi materiałami promocyjnymi, prowokacyjnym plakatem i w ogóle prowokacją na scenie (lalka z sex shopu, kazanie ks. Nowaka z Oświęcimia itp.). Do tego wrażenie na widzach ma robić kosztowna i imponująca scenografia, przebojowe piosenki Maryli Rodowicz, użyte do całej muzycznej oprawy spektaklu. To nie wystarczy, by stworzyć dobry - niemal dwugodzinny - spektakl.

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: materiały promocyjne Teatr DNA


główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000