główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Czuwanie"
Narodowe Centrum Choreograficzne w Orleanie
choreografia: Josef Nadj
9-10 kwietnia 2002 r., Teatr Wielki, Warszawa

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Maria Górska


W przypadku zespołu z Narodowego Ośrodka Choreograficznego w Orleanie określenie "teatr tańca" wydaje się zastosowane nieco na wyrost, ale nie zmienia to faktu, że jest to bardzo dobry teatr, z fantastycznie zastosowanym ruchem. Zapowiedzi prasowe podkreślały, że "Czuwanie" autorstwa Josefa Nadja to spektakl inspirowany twórczością Franza Kafki. Rzeczywiście, wydarzeniami na scenie rządziły absurdalna groza i przypadek. Lecz francuskie przedstawienie, jak każda dobra sztuka, dawało się odczytać na różne sposoby. I zachęcało do literackich przypomnień. Na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie był i Kafka i klimaty żywcem z "Wykładu Profesora Mmaa" Themersona, a także, czytane nie tylko przez dzieci, "Muminki".

W warstwie ruchowej przedstawienie skrzyło się doskonałymi pomysłami. Po dość spokojnym początku kaskada świetnych rozwiązań nie zostawiała czasu na nudę. Dziewczyna wędrująca po torsach trzech mężczyzn, czy złożony "w kostkę" człowiek, którego nie dawało się rozplątać, to tylko niektóre z oryginalnych pomysłów na ruch sceniczny. Ruch uzupełniały znakomicie pomyślana scenografia i rekwizyty. Scena wydawała się zagospodarowana bardzo prosto - pośrodku stał dwupiętrowy budyneczek, otwarty na widownię, po bokach dwie budki, kojarzące się ze sławojkami, w tle były jeszcze schody. Uzupełnienie budynku i budek zasłonkami, pomysłowe wejścia przez podłogę, przemyślnie zastosowane światła - to wszystko dawało znakomite efekty. Teatr cieni, zmieniający się w rytmie stukania w klawiaturę maszyny do pisania nie pozostawiał wątpliwości, że to właśnie Kafka zainspirował Nadja. Tuzin wykonawców, przemieszczający się (jak najbardziej celowo) w małym pokoiku przypominał themersonowskie termity, a meblowanie tegoż pokoiku przywołało wspomnienie Muminków i ich przyjaciół, tworzących "domowe klimaty" wszędzie, gdzie rzuci ich los. Kolejne obrazki ocierały się o surrealizm, były zarazem śmieszne i niepokojące. Cały czas nie traciło się dystansu do dziwnych wydarzeń na scenie. Podobnie zdystansowani byli kreatorzy bohatera spektaklu, którzy ubierali go w prologu, przy użyciu narzędzi kojarzących się z salą operacyjną. Podmiot ich działań był jak motylek - preparowany i starannie nadziewany na szpilkę. Zakończenie przedstawienia inspirowanego twórczością Kafki mogło być tylko jedno. A jednak nagła i bezsensowna śmierć bohatera zaskakiwała. Widzowie, oślepieni ostrym światłem reflektora (umieszczonego za drzwiami, przez które właśnie przed chwilą wyszedł kafkowski nieszczęśnik), zostawali z pytaniem cisnącym się na usta "to już?".

Francuski zespół (w którym połowa tancerzy to Węgrzy) zebrał zasłużone brawa. Niech żałują ci, którzy nie wybrali się na występ trupy z Orleanu - 9 kwietnia cały trzeci balkon Opery Narodowej był pusty. Warto zapamiętać, że zespół Josefa Nadja planuje także w przyszłym roku występy w Polsce - tym razem ma zaprezentować "Filozofów", inspirowanych prozą Brunona Schulza.

© Maria Górska



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000