główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Ogród Io Io Ito Ito"
Compagnie Montalvo-Hervieu (Francja)
10-11 kwietnia 2001 r., Teatr Roma, Warszawa

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Sandra Wilk


© Instytut Francuski"Ogród Io Io Ito Ito", którego zadaniem było pokonanie na scenie przejawów ksenofobii, uprzedzeń, rasizmu spełnił swoje zadanie. Kolorowe widowisko z wyświetlanymi na wideo surrealistycznymi obrazami - niemal mitycznymi - pół bogów, pół ludzi było ciekawą taneczną układanką. Kilkuminutowe, zmieniające się jak w kalejdoskopie minispektakle - a było ich kilkadziesiąt - uwypuklały różnorodność zaproszonych tancerzy. Na scenę co chwilę wpadali inni tancerze, którzy grali swoje, często niezwiązane z poprzednimi, show. Show - to najlepsze określenie dla pracy Montalvo-Hervieu, bowiem w tym spektaklu każdy pokazywał swe umiejętności. Raz był to spektakl flamenco, raz modern dance, który płynnie przechodził w etniczne ruchy kameruńskich, czy pochodzących z Wybrzeża Kości Słoniowych szamańskich modlitw. Na ich tle najciekawiej wypadły popisy tancerzy breakdance, którzy przeprowadzali niesamowite eksperymenty - publiczność aż wzdychała z przerażenia, że tancerzom coś się stanie, gdy robili salto na krześle, kręcili "młynka" stojąc na głowie czy prezentowali breakdance'ową falę z ciała. A więc wydawałoby się, że spektakl był atrakcyjny...

Niestety z przykrością w miarę rozwoju (rozkwitania?) "Ogrodu..." wyraźnie zaczęło brakować pomysłów - 16 osobowa grupa tancerzy nadal tańczyła tak samo, nieustannie powtarzając całe sekwencje ruchów, a starając się zaskoczyć widza jedynie wplecieniem nowej cyrkowej sztuczki. Sprawdzone raz "chwyty reklamowe" nie bawią już tak samo za drugim razem. Przedstawienie bazujące na elementach zaskoczenia stało się nieco kuglarskim, opartym na efektownych pomysłach, mydlących oczy publiczności. Wkrótce okazało się także, że aktorzy wyspecjalizowani są tylko w jednym gatunku tańca - nikt nie pokazał, że "zaraził się" od innych tancerzy ich umiejętnościami. Ten, kto potrafił stepować nie spróbował breakdance'u czy flamenco - z jednej strony to dobrze, w końcu nie po to jest się mistrzem w swojej dziedzinie, by błaźnić się w innej, ale z drugiej - czyż spektakl, którego zadaniem miało być pokazanie piękna tańca, radości życia, płynności form nie powinien opierać się na wzajemnej współpracy tancerzy?

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: materiały promocyjne, Instytut Francuski (za zgodą IF)


główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000