główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



"Decalogia de la Copla"
El Curro Danza Teatro
Festiwal Printemps des Rues
25-26 maja 2002 r., Paryż

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Blanka Sunflower


"Decalogia de la Copla", czyli po prostu dekalog w kolejnych kupletach. Dziesięć scen i dziesięć awangardowych układow choreograficznych ma być ilustracją mitów, które, choć mogłoby się wydawać, że dawno już zostały odrzucone, wciąż działają na wzorce ludzkich zachowań. Dają o sobie znać w przypływie emocji i w chwilach niepewności czy pasji, której nie da się powstrzymać. A kiedy władają nami emocje? Czy nie wtedy, kiedy na czymś zależy nam najbardziej na świecie?

Najniższe instynkty i najbardziej wstydliwe zachowania ukazane w splecionych ze sobą scenach i w kilku przestrzeniach. "Decalogia..". - jak napisano - jest podróżą w (i poza) ściany teatrów, ale też ukradkowym spojrzeniem na bohaterów tragedii rozgrywających się w świecie rzeczywistym - w anonimowych metropoliach miast.

Część scen, to pokazanie w krzywym zwierciadle wykoślawionej rzeczywistości teatru. Scena pierwsza, spódnice w białe grochy na czerwonym tle i ósemka tancerzy-aktorów na tle tak samo ubranego drzewa w parku Villemin. Twarze szczerzą się w wystudiowanych uśmiechach, ktoś przytulając się - w wystudiowanej tak samo jak uśmiech, pozie - do metalowej barierki, krzyczy i wzywa fotografików... Znowu wystudiowane uśmiechy, znowu wygięcia ciał, jak przed aparatem mającym uwiecznić najkorzystniejsze pozy. Taniec to czy też bezruch, teatr - czy może życie?
Cięcie.
Ciało kobiety, która zaraz zacznie tańczyć, przylega teraz mocno do ziemi. Za chwilę ta sama postać zdecyduje się zamienić w bezwładną figurkę, uwieszona na plecach mężczyzny tylko po to, by wkrótce stać się odepchnięta przez człowieka zabawką.

Wszystko, co dzieje się w tym fragmencie spektaklu, odczytać można na dwóch poziomach - bo przecież już w pierwszej chwili, mając przed oczyma typowe, ogromne, falbaniaste hiszpańskie spódnice z czarnymi gorsetami, a w uszach muzykę wzięta wprost z baskijskiego folkloru, przychodzi do głowy cała otoczka kulturowa starej Hiszpanii. Czytanie tanecznego układu właśnie na tym poziomie staje się więc odczytywaniem jej jako metafory stosunków kobieta-mężczyzna w pewnych kręgach kulturowych. W chwilę potem wszystko czyta się jeszcze inaczej, a w momencie, kiedy rzecz dzieje - scena tańca jest już nie tylko ilustracją wewnętrznie odrzucanej tradycji, zaczyna być metaforą stosunków człowiek-człowiek, człowiek-ludzie, człowiek-świat.

A więc uwieszona u nogi mężczyzny kobieta, czy - uwieszony u nogi świata człowiek? Mężczyzna, już wcześniej próbując wyswobodzić się od ciężaru drugiego ciała, to trwającego w bezruchu, to szarpiącego się coraz silniej, zniecierpliwiony niemożnością ruchu, kopie wreszcie nogą gwałtownie. ONA, kobieta, nie zaprzestaje usiłowań, jej palce zaciskają się, wciąż mocniej i mocniej. Patrząc na to, nie sposób pozbyć się myśli, będącej jednocześnie pytaniem bez odpowiedzi: gdzie w świecie podziewa się godność odtrąconego, któremu wszyscy dawno już dali do zrozumienia, że go nie potrzebują, nie chcą, nie zniosą? I - czy po gwałtownym wybuchu emocji, odtrąceniu i zgodzie na poniżenie siebie samych - jest się jeszcze w stanie powrócić do siebie sprzed-tego-co-się-stało? Kobieta wciąż usiłuje. Teraz podbiega już do wszystkich, ktokolwiek się pojawi. Przerzucana i porzucana, jak szmaciana lalka, z rąk do rąk. Mężczyzna nie zwraca uwagi na wyraz jej twarzy. A ludzie - oni idą wciąż, nie zważając na to, że biegnie za nimi.

Wpleciona w szereg krótkich, często powodujących uśmiech, inscenizacji tanecznych, ta chyba najmocniejsza scena całego spektaklu wywołuje w widzach uśmiech już zupełnie inny. Większość z sekwencji "Decalogii..." w zabawny sposób przedstawia to, co wstydliwe - a przecież tym właśnie lekkim, niemal cynicznym zagraniem powoduje, że domieszka tragedii jest dostrzegana wyjątkowo wyraźna, a jej odkrycie i doznanie jest bolesne. Wytańczyć to, jak pozbywamy się dumy, odzieramy z dumy innych, odtrącamy i jesteśmy odtrącani. Czy to łatwe zadanie...?
Świat i tak nie zwraca na nas uwagi.

© Blanka Sunflower, serwis tańca



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000