główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



IV Międzynarodowe Lubelskie
Spotkania Teatrów Tańca
9-12 listopada 2000 r., Lublin

dla serwisu tańca
festiwal recenzuje Sandra Wilk


Zakończone w niedzielę w nocy IV Międzynarodowe Lubelskie Spotkania Teatrów Tańca to kolejny nieudany wyścig polskich tancerzy ku Europie. Żadnemu z polskich teatrów nie udało się dorównać - ani techniką ani pomysłem - tancerzom z Finlandii, Holandii czy nawet Słowacji. Z dobrej strony pokazał się tylko solista Gdańskiego Teatru Tańca - Wojciech Mochniej.

Największym rozczarowaniem Spotkań był - niestety - gigant polskiego tańca współczesnego, czyli Śląski Teatr Tańca. Jacek Łumiński, obsypany prestiżowymi nagrodami dyrektor i choreograf śTT opóźnił o pół godziny prezentację swojego najnowszego spektaklu "Na krawędzi dnia i snu", jakby chciał wprowadzić do niego jeszcze ostatnie poprawki. Niestety bez skutku - tancerze śląskiego Teatru Tańca byli zbyt mało skupieni na swojej pracy, by osiągnąć zamierzone efekty, w środowisku tanecznym mówi się o nich, że są zbyt przetrenowani. "Na krawędzi dnia i snu" wypadło bardzo słabo - ogromne partie tańczone były nierówno, bez tajemniczej energii między tancerzami, którą niemal w każdym spektaklu ŚTT daje się wyczuć. Porażka teatru, a przede wszystkim jego choreografa, była tym większa, że tancerze występujący jako pierwsi w Lubelskich Spotkaniach mieli okazję przyćmić występujące po nich uznane na scenie europejskiej teatry - Physical Art Theatre z Finlandii, Caroll Brown z Wielkiej Brytanii i Van Grimde Corps Secrects z Kanady. Niestety tym razem się nie udało. Zaplanowany z rozmachem scenograficznym, z wzruszającymi kapliczkami w drzewach, zapierającą dech w piersiach sceną awarii świateł spektakl Śąskiego Teatru Tańca był (obok amerykańskiego Joe Alter Dance Group) jednym z najsłabszych ogniw całego festiwalu.

Dobrze spisał się natomiast Wojciech Mochniej z Gdańskiego Teatru Tańca, który pokazał połączoną z projekcją filmową choreografię "...trzy, trzydzieści trzy...". Mochniej zafascynowany ostatnio osiągnięciami techniki, możliwościami Internetu i kamer wideo doskonale korespondował ruchem z obrazami wyświetlanymi z tyłu sceny. Radosny klimat tej choreografii wzmagały obrazy morza i zdjęcia tańczącego Mochnieja w ogromnym magazynie. Ledwie kilkuminutowa choreografia spodobała się także lubelskiej publiczności, która po zakończeniu spektaklu jeszcze trzykrotnie wywoływała Mochnieja na scenę. Spotkania minęły pod znakiem zachodniej Europy - Peter Pleyer & Eszter Gal z Holandii pokazali mroczną choreografię o totalitaryzmie. Peter Pleyer: - W spektaklu "web" tworzymy pole, które pozwala nam na wyrażanie naszego wolnego wyboru. Po przemianach politycznych w Serbii i Jugosławii i wraz z zakończeniem ostatniej dyktatury w Europie ważnym stało się pokazanie przykładów wolnego wyboru. Realizujemy to szukając alternatyw w sposobie wykonania, w tańcu i sztuce.

Tańczony między wyznaczonymi na scenie liniami spektakl "web" Pleyer i Gal połączyli z wyznaniami Kanadyjczyka, żydowskiego pochodzenia Philipa Szporera, znanego krytyka tańca, o powrocie do rodzinnych stron... Ojciec Szporera mieszkał w Chełmie, który przez całe życie kojarzył mu się z trudnymi czasami wojny. Philip bał się, że miejsce, które jest traumatycznym wspomnieniem dla taty i dla niego stanie się nieprzyjemnym. Okazało się jednak inaczej - ulice, które dla ojca były tylko mrocznym wspomnieniem dla jego syna okazały się ostoją spokoju... Dodatkowe nietypowe zabiegi, jak taniec z zapalonymi świetlówkami sprawiły, że Holendrzy pokazali naprawdę niecodzienny show zakończony entuzjastyczną V Symfonią Beethovena.

Publiczność najbardziej chwaliła duet Carol Brown i Lisy Torun z Wielkiej Brytanii, który był doskonale przygotowany ruchowo i... głosowo. Oraz Physical Art Theatre z Finlandii, które pokazały "Net - Images of the Other" oparty o oryginalne cechy folkloru fińskiego, a poruszający problemy emigrantów i uchodźców. PAT pyta jak daleko można wnikać w prywatność człowieka, czy ktoś przestraszony może po prostu zniknąć pod kocem (głównym atrybutem spektaklu)? Czy strach przed światem zewnętrznym jest zbyt silny, by móc się odkrywać?

Miejmy nadzieję, że tancerze z Europy Środkowo-Wschodniej przygotują do kolejnych Spotkań w Lublinie bardziej ważkie tematy.

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: materiały promocyjne (za zgodą CK Lublin)



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000