główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



Dworzec Centralny - Taniec
Pomysłodawca festiwalu: Onno Stokvis
z Theatre Institute Netherlands (Holandia)
9-12 listopada 2000 r., Lublin

dla serwisu tańca
festiwal recenzuje Sandra Wilk


W środę skończyła się pierwsza część IV Międzynarodowych Lubelskich Spotkań Teatrów Tańca. W integrującym kraje europejskie projekcie Dworzec Centralny - Taniec wyczuć można było silny powiew nauk zachodnich choreografów, choć większości z tancerzy udało się zachować swoją lokalną tożsamość. Idea Dworca Centralnego jest prosta - to podróżujący po krajach europejskich festiwal, który ma pomóc w promocji lokalnych teatrów tańca. Pomysłodawcą projektu jest Onno Stokvis z Theatre Institute Netherlands z Holandii, a pierwsza edycja odbyła się w 1999 roku w Budapeszcie. W tym roku gospodarzem Dworca Centralnego była Polska.

Dworzec Centralny - Taniec można uznać za udany - przede wszystkim dzięki trzem wyjątkowym choreografiom, wśród których, o dziwo, najciekawsza była praca "No enter in couple" słowackiego teatru As Project. "No enter in couple" silnie zakorzeniona w realiach postsocjalistycznego kraju, w którym zwykła rodzina nie ma jeszcze żadnych aspiracji, nie dąży ku kulturze Zachodu, nie przeżywa slepej pogoni za pieniędzmi i luksusem. Działający od 1995 roku As Project opowiedział (za pomocą siermiężnych rekwizytów dnia codziennego) wstrząsającą historię o małżeństwie. Domowe przepychanki, walka o tanie wino, o dominującą pozycję w związku przybierały w tańcu chropowate formy - gest tancerzy był prosty, jakby niedopracowany, a w miarę rozwijania się małżeńskich sporów coraz bardziej szeroki, niczym pijak, który dopiero po wypiciu kilku głębszych pozbywa się wstydu i hamulców przed szaleńczym tańcem i wykrzykiwaniem swoich żali na środku ulicy. Sceniczna żona początkowo stawia czynny opór i bez skrupułów prześwięca niepokornego męża brudną ścierką, życie jednak zmusza ją do stania się całkowicie podporządkowaną. Zgarbiona staje więc u boku męża w zatrzymanym kadrze, w beznadziejnym bezruchu... Trzeba przyznać, że grupie As Project udało się sztuką "No enter in couple" wyzwolić w publiczności bardzo żywiołowe reakcje, a traumatyczną, bądź co bądź treść przedstawienia w doskonały sposób sprzedać jako taneczną tragikomedię.

Sukcesem był występ polsko-fińskiej formacji Theatregroup Trava (Polka Anna Jankowska i Finka Heini Nukari), ktory wzbudził we mnie przyjemny lęk niepewności. Niepewności ludzkiego losu. Oto Trava przedstawia bowiem przerażającą wizję przyszłości. Tu kosmiczne stwory żłopią z naszych snów i ciał energię do życia. Brr... Fantazja choreografek ujawniła się nie tylko w stłumionym ruchu i geście - rozbudzającym się w miarę kolejnych etapów "wysysania marzeń", ale też w utrzymaniu w widzach ogromnego napięcia psychidznego. Jankowska i Nukari schizofrenicznie ssały, mlaskały, siorbały, ciamkały, wysysały, ich twarze były wyjątkowo ruchliwe, co jest rzadkością u tancerzy, których najwazniejszym środkiem przekazu jest przecież ruch ciała. Zaskakiwały widza na każdym kroku, tym bardziej ze finał spektaklu był bardziej uderzający, niż sama wizja narodzin tych bestii z kosmosu. Duet starał się krzyczeć - jakże wolno się uczymy, poznajemy, szukamy inspiracji ale jakże krucha, wiotka i krótka jest chhwila, w której zyjemy pełna piersią, jak szybko przemijamy. Trava pokazała taniec - w zwykłym tego słowa znaczeniu - zaledwie przez kilka minut, tuż przed końcem i błyskawiczną smiercią potworów.

Nie zawiedli także Holendrzy - Diane Elshout and Frank Handeler, których choreografia "Dno" wymknęła się z typowego dla tego kraju nurtu przedstawień na wskroś estetycznych, dopracowanych i... jednakowych. "Dno" tańczone w ścinkach zmielonej skóry zwierzęcej miało w sobie coś z anarchistycznego buntu, sprzeciwienia się tradycji perfekcyjnych w kazdym calu holenderskich nauczycieli. Niestety w opozycji Diane Elshout and Frank Handeler przedstawili typowy spektakl spaghetti dance (pt. "Boca"), gdzie próba łączenia etnicznych trendów z Brazylii i Japonii wypadła nieudolnie i blado.

Niestety nie wszystkie pomysły choreograficzne były fajerwerkami: Phobos Dance Company z Węgier, Ilona Trybuła z Polski, Bohemia Family Project z Czech czy nawet Czech Jana Kodet (jedyny pokazał podczas Dworca Centralnego improwizację) po prostu się nie spisały.

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: Trava



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000