główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

wolna strefa - serwis tańca



"Spiegel"
Ultima Vez (Belgia)
reżyseria i choreografia: Wim Vandekeybus
premiera: 29 września 2006 r.

reżyseria, choreografia i wideo: Wim Vandekeybus, muzyka: Arno and Ad Cominotto, David Byrne, Thierry de Mey, Pierre Mertens, Marc Ribot, Peter Vermeersch, dramaturgia : Greet Van Poeck, kostiumy i stylizacja : Isabelle Lhoas, Frederic Denis, scenografia : Wim Vandekeybus, asystenci: Isabelle Lhoas i Daniel Huard, światło: Wim Vandekeybus, Francis Gahide, Ralf Nonn, dźwięk: Benjamin Dandoy, tańczą: Laura Arís, Elena Fokina, Robert M.Hayden, Germán Jauregui Allue, Jorge Jauregi Allue, Mala Kline, Thi-Mai Nguyen, Manuel Ronda, Helder Searba, aktorzy: Inaki Azpillaga, François Brice, Carmelo Fernandez, produkcja: Ultima Vetz, współprodukcja: KVS, Bruksela PATZ Zollverein /Choreographisches Zentrum NRW, Essen, Théâtre de la Ville, Paryż.
Recenzowany pokaz odbył się w Théâtre de la Ville, w Paryżu, 21 października 2006 r.

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Joanna Szymajda

Ultima Vez, fot. Jean-Pierre Stoop Flamandzki choreograf Wim Vandekeybus świętuje dwudziestolecie swojej pracy. Jako pierwsze podsumowanie swojego dorobku proponuje widzom nowy spektakl, a właściwie nowy-stary spektakl, bo będący swoistą reinkarnacją najważniejszych choreografii tego artysty.

"Spiegel" (czyli lustro) dla tych widzów, którzy twórczość Vandekeybusa znają, jest faktycznie refleksem wcześniejszych spektakli, ale jest również zwierciadłem, w którym przegląda się własna, sceniczna i osobowa, dojrzałość tego artysty. Dla tych, którzy po raz pierwszy słyszą to dziwne nazwisko i zasiadają w wygodnym fotelu Theatre de la Ville w Paryżu, aby podziwiać umiejętności tancerzy grupy Ultima Vez, Spiegel jest zupełnie nowym i niezależnym od poprzednich doświadczeniem teatralnym. Doskonałość tego spektaklu polega właśnie na tym, iż będąc podsumowaniem, jest jednocześnie zupełnie odrębnym i niezależnym dziełem sztuki.

Vandekeybus zaczynał swoją karierę drogą niekonwencjonalną, ocierając się w początkach swojej edukacji o psychologię, teatr, taniec klasyczny i współczesny, a nawet tango. Potem udało mu się dostać do zespołu Jana Fabra, którego specyfika pracy i nacisk na eksplorowanie przestrzeni "makrokosmosu ciała" tworzą szczególnie wymagające warunki pracy dla aktorów jego zespołu. Te wszystkie doświadczenia, oraz brak bazy, jaką jest szkoła baletowa, wymusiły na początkującym choreografie konieczność stworzenia własnej techniki.

"Spiegel" jest więc zwierciadłem zarówno dla sztuki Vandekeybusa jak i dla niego jako człowieka, obarczonego tą specyficznie ludzką przypadłością jaką jest emocjonalność. Tworząc ten spektakl, jeden z najsłynniejszych Flamandów musiał zmierzyć się ze wspomnieniami kilkuset wieczorów, kiedy sam wychodził na scenę, zwłaszcza w "What the body does not remember" z 1987 roku, która to sztuka stała się jednym ze sztandarowych przykładów doskonałego użycia wypracowanej przez niego techniki. Prywatne uczucia zostały przetworzone na to, co nazywamy "klimatem emocjonalnym" sztuki. "Spiegel" to małe laboratorium wytwarzające nie w widzu (co byłoby tylko tanim chwytem teatralnym), ani też w tancerzu, ale w przestrzeni scenicznej amtosferę momentami zalęknioną, niekiedy sentymentalną, wzruszającą i radosną, a niekiedy lekko rozgoryczoną. Ten emocjonalny pejzaż malowany jest akwarelą, pozwalającą na przenikanie się barw i rozmywanie jednego koloru w drugim. Takie też są przejścia pomiędzy poszczególnymi scenami połączonymi jednym, niezwykle silnym spoiwem - oryginalnością techniki.

Ruch u Vandekeybusa opiera się na trzech pryncypiach: szybkości, ryzyku i relacji przyciąganie-odpychanie (chociaż powinno się użyć raczej słowa "odrzucanie"). Bezpośrednia interakcja dwóch corps dansant często daje wrażenie zderzenia dwóch elektronów o tych samych ładunkach. Niemożliwe jest ich połączenie, a szybkość następujących po sobie zdarzeń minimalnych wydaje się niekiedy prześcigać możliwości percepcyjne soczewki. Kiedy na scenie zaczynają fruwać cegły (kultowy wręcz atrybut z What the body does not remember) dochodzi do tego możliwość faktycznego, fizycznego zagrożenia. W efekcie widz jest bombardowany taką dawką energii i szybkości, że aż zaczyna w nim narastać obawa o bezpieczeństwo tych, uciekających sile grawitacji, ciał.
Ale potem następuje moment wyciszenia, w którym choreograf pozwala publiczności nacieszyć się poetyckością obrazu ciała, podglądanego zza półprzezroczystej zasłony (to widz jest teraz z drugiej strony lustra) podczas rytuału przygotowań do ceremonii przejścia. Tę współczesną ceremonię symbolizuje scena tanga, w której tancerze z połówkami pomarańczy w dłoniach poszukują drugiej, idelanie pasującej części. Tymczasem okazuje się, że można dopasować więcej, niż jedną połówkę. Co wtedy? Tańczyć, mimo wszystko. Również mimo nieparzystej liczby tancerzy.

Te poszukiwania odzwierciedlają w bezpośredni sposób schematy obecne w "zwykłym" życiu, ale również w sztuce - wyboru idealnej formy, idealnej techniki, idealnej puliczności, idealnego partnera. Ten ryt przejścia ubiera kobiety w sukienki, a mężczyzn w marynarki, indywidualizuje ich, utożsamiając jednocześnie z przypisaną im przez otoczenie rolą społeczną. Czy taki ryt, zdaje się pytać choreograf, jednoczesnej indywidualizacji i unifikacji z jakąś rolą, z jakąś grupą - potrzebny jest również twórcy? Vandekeybus identyfikuje się niewątpliwie z jedną grupą - Ulitma Vez, z tancerzami, którzy nie tylko interpretują jego układy taneczne, ale za każdym razem mogą je zmieniać i wprowadzać własne idee, wypracowane w małym studiu w Brukseli.

Być może dzięki temu o "Spiegel" można mówić jak o choreograficznym koncercie, gdzie równorzędne role grają wszystkie obecne na scenie corps dansants, muzyka, oraz światło i kolor. To, co zwraca uwagę w pracy Vandekeybusa, poza zdumiewającą spójnością estetyczną jego oryginalnej techniki, to podkreślenie relacji ciało - przestrzeń, czy też ciało - obiekt. Scena jest przede wszystkim otwarciem przestrzeni, a nie jej zamknięciem, otwarciem do widza, zmuszonego często do rewindykacji swoich teatralnych przyzwyczajeń w zdecentralizowanym makrokosmosie przeciwstawnych energii, wynoszących niekiedy tancerzy pod samo sklepienie, lub przeciwnie, rzucających ich zbyt blisko pierwszego rzędu widowni, negując niemalże obecność publiczności.

Od pierwszej chwili spektaklu wzrok przykuwa zwisające na łańcuchu z lewej strony sceny krzesło, na którym ktoś usiądzie potem "do góry nogami". W głębi sceny intryguje permanentna obecność czerwonej powierzchni ogromnego płótna, które staje się przez chwilę weneckim zwierciadłem za sprawą oprawy świetlnej, umieszczającej widza w roli podglądacza. W scenie z "fruwającymi" cegłami przez dłuższą chwilę obserwujemy dynamikę wymiany energii ciało-obiekt. Potem długo zastanawiamy się, jakie to taneczne ewolucje wykonają tancerze na zawieszonych nad sceną ogromnych hakach. Uwaga widza nie może skupić się na samym tancerzu, musi najpierw obowiązkowo przejść kadr przestrzenny, w który został on chwilowo wpisany. Tym kadrem może być również przestrzeń dźwięku, a jeżeli pojawia się w niej słowo, to ma ono swoje specyficzne znaczenie dla intepretacji sytuacji tanecznej.

"Spiegel" wykorzystuje więc te wszystkie modalności, z podkreśleniem muzyki jako tła pełnego znaków, nabierających swojej teatralnej jakości przez pryzmat tanecznych i aktorskich gestów.

Gerard Mayen, francuski krytyk tańca, uzasadnia w następujący sposób, dlaczego nie lubi tańca Vandekeybusa, tańca ciał korzystających z narzędzi "formy estetyki triumfującej" :
- nie lubię tych ciał wyrażających nieustannie organiczne ciągoty
- nie lubię ekscytacji w tych ciałach, ograniczonych do funkcji maszyn do produkcji energii bez względu na okoliczności
- nie lubię podejmowania ryzyka narzuconego tym ciałom zgodnie z czystą zasadą podejmowania ryzyka
- nie lubię perfekcji produkcji choreograficznej do której dążą te ciała
- nie lubię produkowania ikon anatomicznych, jednakoż młodych i ożywionych
- nie lubię ciągle utrzymywanego napięcia, niepokojącego nadzoru, które osaczają te ciała w sposób obsesyjny
- nie lubię monumentalnego i rytualnego wymiaru do którego dążą te ciała
(...) *

A ja lubię. I polecam.

© Joanna Szymajda

----
* Tłumaczenie własne fragmentów artykułu ze strony internetowej www.mouvement.net, 11/11/2006

© Joanna Szymajda, serwis tańca
foto: Ultima Vez, wyk. Jean-Pierre Stoop, na zdjęciu Ultima Vez, spektakl "Spiegel"
publikacja za zgodą Ultima Vez



główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000