główna     serwis tańca     wszystkie teksty

serwis tańca - wolna strefa



Taniec w pracy
teatrów eksperymentalnych:
Akademia Ruchu i Komuna Otwock

dla serwisu tańca
tekst publikuje Sandra Wilk


Akademia Ruchu, jedyny polski teatr, który został zaproszony na prestiżowy festiwal Documenta w Kassel [tekst pisany był w 2000 roku - przyp.], jeden z najstarszych teatrów alternatywnych w Polsce coraz częściej wykorzystuje w swoich spektaklach elementy tańca współczesnego. To aż niewiarygodne, zważywszy, że Akademia Ruchu gra w niezmienionym składzie od 28 lat, ale jej twórca i jednocześnie kierownik artystyczny - Wojciech Krukowski twierdzi, że taniec współczesny ma w sobie tyle podobnych do sztuki teatru wizualnego elementów, iż nie sposób omijać go milczeniem. Akademia Ruchu od początku istnienia fascynowała się pantomimą, a później tańcem współczesnym, i choć jej aktorzy raczej nie tańczyli elementy typowej dla tańca dyscypliny, dopracowania, wykorzystania gestów codziennych pojawiały się w wielu spektaklach.

Inspiracja tańcem jest widoczna w działaniach Akademii Ruchu w zasadzie od samego początku prac ulicznych. Spektakle "Tango wodne", "Inne tańce", "Przychodnia.Exit", "Mauritius" posiadają w sobie elementy zahaczające o taneczne teorie wykorzystujące poetykę gestu codziennego. Mówi Wojciech Krukowski, kierownik artystyczny teatru: "Zawsze istotnym w naszych działaniach było tworzenie jakiejś nowej wartości w polu wcześniej nie rozpoznanym. W latach 70. taniec był dziedziną nie rozpoznaną w teatrze polskim, a sądzę że także w teatrze europejskim. Raz po raz spotykaliśmy się podczas naszych wizyt na Zachodzie Europy z komentarzami, że nasze prace są pochodną doświadczeń Piny Baush. Nikogo nie obchodziło, że to co się działo w Wuppertalu nie było jedyne i wyjątkowe w Europie. My łączyliśmy taniec współczesny z akcjami performance o wiele wcześniej niż Pina, udało nam się wyprzedzić wielu kreatorów tańca europejskiego.

Ten typ ekstremum, w którym gest i zachowanie codzienne przechodziły bezpośrednio w obszar świętej przestrzeni sztuki, uzyskując w teatrze nowe właściwości, nowe wartości został dostrzeżony w pracach Akademii Ruchu m.in. podczas festiwalu Kaaitheater w Brukseli, który odgrywał tak ważną rolę w kształtowaniu języka nowego teatru tańca w Europie Zachodniej. Na Kaaitertheatre obok innego obrazu Akademii Ruchu, jako teatru nie bojącego się ryzyka, rodziły się przecież wspaniałe propozycje grup belgijskich, czy holenderskich, z jakimi mieliśmy do czynienia na przełomie lat 70. i 80.
Lata 70. kończyły się dla Akademii Ruchu spektaklem "Inne tańce", który był cały ogarnięty swego rodzaju wewnętrznym rytmem, przepojonym pozornie prozaicznymi zachowaniami aktorów na scenie. Niemniej jednak był to taniec życia codziennego, odgrywający się w kontekście tak istotnych faktów społeczno-politycznych, jak wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. "Inne tańce" dotykały psychoz społeczeństwa poddanego presji rzeczywistości politycznej. To był ten czas, kiedy AR przechodziła z jednorodnej dyscypliny ruchu rytmicznego, wpisanego w określoną strukturę przestrzenną, w aktywność kontrapunktową. Momenty, o których można by było mówić, że podlegają naukom właściwym tańcowi były kontrapunktowane, konfrontowane z najzupełniejszą dowolnością zachowań, z luzem, który wykazywał prawdziwą niezależność aktora. Taka zresztą jest filozofia Akademii.

Wojciech Krukowski: "O ile w latach 70. ruch Akademii w sensie fizycznym (motion) był podporządkowany pewnej strukturze geometrycznej, rytmiczno-przestrzennej. Nie pozwoliło to aktorom na wykonanie gestu czy zachowania błędnego z punktu widzenia wizualno-przestrzennej poprawności, czystości, klarowności struktury akcji.I to co nas różni w tej chwili pod koniec lat 90. od tych intensywnych doświadczeń teatru ruchu to zarzucenie tej poprawności aż nazbyt wyraźnej, linearnej w zachowaniu aktora na rzecz spokojnej logiki na scenie, która nie lekceważy spraw rytmu. Dziś skupiam się na wyzwoleniu improwizacyjnej swobody aktora, będącego sobą i tylko sobą na scenie. Dziś ta praktyka jest ważniejsza od geometrycznych, dobrze wyliczonych, dobrze wycelowanych zmian postaci typowych dla lat 70., które aż za bardzo pachniały dyscypliną, wręcz tresurą aktorów. Rozluźnienie dyscypliny było naturalną obroną teatru, który przez cały czas twierdził, że różni go od doświadczeń innych grup to, że bez przerwy próbuje odnowić siebie w nowych doświadczeniach, często bardzo ryzykownych, bo zmieniających stereotyp naszej dotychczasowej praktyki. Dziś stawiamy na nowe elementy, odmienne od tego z czym kojarzyła się kiedyś Akademia Ruchu - stąd m.in. sceny tańca nawiązujące do tradycji japońskiej w naszym najnowszej akcji ulicznej "Mauritius i inne propozycje", poświęconej wyborom parlamentarnym i najnowszym wydarzeniom politycznym Polski".

"Mauritius i inne propozycje" (premiera w 2000 roku) otwiera scena tańca wolnego bojownika, wolnego od trosk politycznych, od uwarunkowań partyjnych. Umieszczenie sceny tanecznej łączącej elementy japońskiej tradycji z nowoczesną choreografią na samym początku spektaklu ma za zadanie zatrzymać widza, skłonić go do poznania sztuki mało mu znanej. Tej sceny nie można przeoczyć, ona nie może się zatrzeć, gdzieś w całości wydarzeń spektaklu. Notabene umiejscowienie sceny z japońskim tancerzem (a raczej tancerką, tańczy Jolanta Krukowska) na początku ulicznej prezentacji jest dowodem na wielki i głęboki szacunek ma szef artystyczny teatru wobec doświadczeń tańca.

W październiku tego roku Akademia Ruchu będzie gościć w Niemczech. W Theatersaal Wilhelm - Marx Haus w Düsseldorfie wystawi spektakl "Przychodnia.Exit" poświęcony problemowi klonowania ludzi. Mamy w tym spektaklu do czynienia z natarczywą powtarzalnością, typową dla lat 70. Taki był jednak zamysł artystyczny Krukowskiego. Krukowski: " W spektaklu, o którym mówimy - Przychodni. Exit" zaczynamy od unieruchomienia taśmy z narracją, w nieskończoność powtarzamy ten sam motyw. Ale proszę pamiętać, że rzecz tyczy zjawiska klonowania, tworzenia fabryk z nowymi egzemplarzami, idealnymi kopiami ludzi. Przecież mówimy o pewnym motywie powielania, skanowania. Dlatego nie możemy inaczej zrealizować tej prezentacji, nie chcemy jej inaczej przedstawiać, niż poprzez doprowadzenie do pewnego rodzaju monotonii przedstawiania taśmy, z której wychodzą zbliżone do siebie egzemplarze człowieka. Być może inny typ literatury teatralnej zrobiłby to w sposób standardowy, ale my chcieliśmy klonowanie przedstawić w sposób powtarzalnej, repetującej akcji".

Komuna Otwock

Dziecko Akademii Ruchu - tak mówi się o istniejącym zaledwie od kilku lat teatrze Komuna Otwock, otwarcie przyznającym się do poglądów anarchistycznych, jednym z najmłodszych teatrów ulicznych w Polsce. Tak więc Dziecko Akademii Ruchu ma zgoła odmienne poglądy na taniec współczesny. Komuna Otwock, otwarcie twierdzi, że nie próbuje nawet nazwać tego co tworzą młodzi aktorzy tańcem. Chociaż... Grzegorz Laszuk, szef Komuny Otwock: " Stosujemy pewne elementy bliskie nowoczesnemu teatrowi tańca, które poprzez swe plastyczne wartości pozwalają osiągnąć zamierzone przez nas końcowe efekty. Np. w ostatnim spektaklu "Trzeba zabić pierwszego boga" wiele scen opartych jest na schematach prostych zachowań tanecznych. Zresztą sam spektakl odwołuje się do najbardziej pierwotnego rodzaju sztuki - czyli rytuału - który, pomijając jego religijno-kulturową treść, można oglądać jak teatr. Powtarzając w rytm transowego rytmu kilkanaście prostych czynności staramy się przybliżyć naszą cielesność widzom. Ciało, i wszystko co wiąże się z nim w warstwie duchowej najpiękniej istnieje w harmonii ruchu jaką jest taniec. Spełniając rytuał "zabijania boga" poruszamy się zgodnie z logiką najstarszej sztuki - czyli uobecniania siebie.

Komuna Otwock ma bardziej agresywne podejście do kwestii cielesności aktora. W ich spektaklach ciało jest niszczone, pokazywane w brzydocie, widać więc, że nauki pobierane przez wiele lat od Akademii Ruchu zostały przeinaczone, uległy naturalnej transformacji, jaką Komuna Otwock przeszła, dzięki własnym, niezależnym scenicznie doświadczeniom. Ciało jest dla Komuny nośnikiem treści, a zarazem motywem przewodnim opowieści. Forma i treść współistnieją w nas samych występujących na scenie. Wizualnie Komuna osiąga ten stan działając niemal na krawędzi zdrowia i życia. świadomie doprowadza do stanów zagrożenia - kiedy cielesność aktorów jest bliska naruszenia albo tok spektaklu może zostać zakłócony przez niemożność dalszego działania: zmęczenie, ból i zniszczenie staje się clou całego przedstawienia.
Akcje Komuny Otwock cechują się niezwykłą postpunkową, czy cyberpunkową rzeczywistością teatralną. Aktorzy wybrali bliski swoim życiowym doświadczeniom młodzieżowy wizerunek. Używanie elementów plastycznych, nie pochodzącym wprost z praktyki szkół aktorskich, elektroniki w warstwie dźwiękowej i wizualnej jest dla Komuny Otwock zupełnie naturalne. Jej aktorzy starają się mówić o człowieku w świecie i o świecie, który ich otacza. Nie chcą bowiem tworzyć fałszywego obrazu rzeczywistości, nie mają żadnych kompleksów w używaniu cyfrowych narzędzi. Jeśli mogą one być przydatne dla powiedzenia czegoś istotnego - korzystają z nich. Tak samo, jak używają komputera, by napisać list do przyjaciela.

© Sandra Wilk, serwis tańca
tekst zamówiony przez "BalletTanz"
foto: materiały promocyjne Akademia Ruchu


główna     serwis tańca     wszystkie teksty



odkryć strony od 20.10.2000