główna     serwis tańca     wszystkie recenzje

serwis tańca - wolna strefa



Gala baletowa,
15 stycznia 2003, Teatr Wielki - Opera Narodowa, Warszawa

w programie fragmenty z "Dziadka do orzechów" (chor. A. Glegolski), tańczyli: Izabela Milewska i Maksim Wojtiul; "Carmen" (chor. Mats Ek), tańczyli: Elżbieta Kwiatkowska, Sławomir Woźniak oraz Zbigniew Czapski-Kłoda, Arkadiusz Gołygowski, Łukasz Gruziel, Maksim Wojtiul; z "Don Kichota" (chor. M. Petipa/A. Górski), tańczyli: Anastasija Nabokina i Walerij Mazepczyk, Karolina Jupowicz i Irina Wasilewska oraz Anna Nowak, Ewa Nowak, Agnieszka Pietyra i Aneta Zbrzeźniak; z "Greka Zorby" (chor. Lorca Massine), tańczyli: Karolina Jupowicz i Sławomir Woźniak; fragmenty z "Giselle" (chor. J. Perrot/J. Coralli), tańczyli: Dominika Krysztoforska i Wojciech Ślęzak; balet jednoaktowy "Lalki" (chor. A. Mendez), tańczyli: Beata Grzesińska i Maksim Wojtiul; balet jednoaktowy "Tylko miłość..." (chor. S. Woźniak), tańczyli: Izabela Milewska i Sławomir Woźniak, Maksim Wojtiul oraz Anastasija Nabokina, Irina Wasilewska, Walerij Mazepczyk, Wojciech Ślęzak.

dla serwisu tańca
spektakl recenzuje Maria Górska


Składanka baletowa to forma pozornie łatwiejsza od pełnospektaklowego baletu, ale ma też swoje pułapki. Bo z jednej strony wybiera się do takiego przedstawienia najpiękniejsze fragmenty, ulubione wariacje widzów, dające możliwość popisu solo lub w duecie. Ale... z drugiej strony dużo trudniej poczuć magię "Dziadka do orzechów" lub "Giselle" na pustej scenie, pozbawionej nastrojowej scenografii. Ta pułapka jest jednakże pozorna, bo dobrzy soliści dopiero na takim ascetycznym tle mogą zajaśnieć prawdziwym blaskiem, pobudzając wyobraźnię widzów tańcem, który ma w sobie to coś, dla czego przychodzimy do teatru.

Warszawskim solistom Teatru Wielkiego ta sztuka w pełni się udała. Pokazali, że mamy w Operze Narodowej indywidualności dużego formatu, znakomitych tancerzy i tancerki, którzy nie boją się wyzwań technicznych i artystycznych. Trochę tylko szkoda, że zdecydowaną większość wieczoru wypełniły choreografie klasyczne i neoklasyczne, a zabrakło nowoczesnych form tańca. Jedyna w pełni współczesna "Carmen" Matsa Eka wzbudziła żywiołową reakcję publiczności i pobudziła apetyt na więcej. Chociaż trzeba przyznać, że klasyka - wymagająca niezwykłej precyzji połączonej z elementami gry aktorskiej - też zrobiła doskonałe wrażenie. Baleriny Teatru Wielkiego: zwiewne i eleganckie, gdy trzeba omdlewające, a innym razem pełne wewnętrznej siły, potrafiły na pustej scenie pokazać różne emocje i skupić na sobie uwagę widzów. Równie efektownie zaprezentowali się towarzyszący im soliści. A publiczność nagradzała gorącymi owacjami zarówno fajerwerki techniki klasycznej w "Don Kichocie", jak i znakomity taniec i grę aktorską w jednoaktowym balecie Mendeza "Lalki".

Wzruszenie ze wspaniałych popisów tanecznych niestety topniało pomiędzy kolejnymi fragmentami. Konferansjer, szumnie nazwany w programie "gospodarzem wieczoru", nie czuł specyficznej atmosfery baletu. Wygłaszając przydługie, banalne teksty, skupiał się głównie na modulacji swojego barytonu. Najwyraźniej nie mógł się zdecydować, czy prowadzi baletowy poranek (wyjaśniając np. termin "adagio"), czy też bawi się w popisy erudycji baletowej (np. gdy opowiadał o tanecznych adaptacjach "Don Kichota" lub o historycznych początkach baletu warszawskiego). Niezbyt subtelnie wyszło mu przedstawianie informacji o sponsorach wieczoru, przez co można było się zastanawiać, kto tym razem jest najważniejszy: dyrektorzy banku czy soliści baletu... Bardzo przepraszam, jeśli się mylę, ale "gospodarz wieczoru" robił wrażenie pospolitego chałturnika. Miejmy nadzieję, że kolejne gale poprowadzi ktoś inny. Bo pomysł na spektakl jest znakomity i aż prosi się o regularne powtórki.

© Maria Górska, serwis tańca


główna     serwis tańca     wszystkie recenzje



odkryć strony od 20.10.2000