główna     serwis tańca     wszystkie wywiady

serwis tańca - wolna strefa



Tony okruszków
- mówi Anka Jankowska
(Theatregroup Trava)
przed polską premierą spektaklu "No Time for Wasa"
6 października 2001, Teatr Mały, Warszawa



Dlaczego za postaci w "No Time for Wasa" wybrałyście sobie postaci królów, czy to fascynacja historią?

"Wasa..." nie jest spektaklem historycznym - królowie z dynastii Wazów zainspirowali nas przypadkiem. Ich pomniki, wizerunki ciągle widzimy na ulicach, a postaci królów przez cały czas istnieją w naszej wspólnej, zbiorowej pamięci. Kiedyś oglądałyśmy [z Heini Nukari - przyp.] zdjęcie kolumny Zygmunta w Warszawie. Bardzo zainteresowała nas jego sylwetka - pracując na co dzień z ludzkim ciałem zwróciłyśmy uwagę na zupełnie inne elementy, niż np. turyści podziwiający kunszt wykonania tego pomnika. Pojawiły się pierwsze pytania - a gdyby tak właśnie nam było dane stać przez lata w takiej pozycji? Co by się stało z naszymi ciałami, gdyby nie były odlane z metalu, wykute z kamienia, wyrzeźbione w drewnie?
Kiedy zaczęłyśmy czytać opracowania historyczne, postaci Zygmunta i Gustawa objawiły nam się jako bohaterowie spektaklu, przecież dynastia Wazów uczyniła stolicami państw zarówno Warszawę, jak i Helisinki [Jankowska pochodzi z Warszawy, Nukari z Helisinek - przyp.].

Jednym z rekwizytów jest dietetyczny chlebek Wasa, czy to tylko skojarzenie podobnych w brzmieniu nazw?

Rzeczywiście chlebek Wasa był jednym z pierwszych pomysłów w produkcji tego spektaklu. To taki zabawny przedmiot, jak z niego nie skorzystać? Ale w trakcie prób, które odbywały się w centrum sztuki współczesnej w Podewil w Berlinie, chleb zaczął nam sprawiać niespodzianki, okazał się niełatwym i bardzo wymagającym rekwizytem. W miarę rozwoju pracy zaczęły otaczać nas tony okruszyn, które stały się "naszymi przyjaciółmi". Od pierwszego dnia prób ciągle mam te okruszki w butach...

Waszym trzecim aktorem na scenie jest... łóżko.

W tekstach programów łóżko nazywamy punktem centralnym, środkiem stworzonego przez nas świata. Decyzja o użyciu tego rekwizytu nie była dla nas łatwa, łóżko jest bardzo często używane, wręcz nadużywane na teatralnej scenie i trudno sobie wyobrazić, że może być jeszcze interesujące, atrakcyjne dla widza. Na szczęście w pracy nad "trzecim aktorem" wspomógł nas nasz przyjaciel Dawid Permantier, który skonstruował dla nas specjalne metalowe łóżko i można powiedzieć, że to on jest prawdziwym autorem tej "roli".
Łóżko jest dla nas miejscem w czasie, tutaj nasze życie zaczyna się i kończy, na nim płaczemy, śpimy i śnimy, przeżywamy uniesienia, uprawiamy seks. Jest chyba pierwszym sprzętem domowym, które wymyślił człowiek i dlatego z pewnością może służyć wszystkim postaciom zamkniętym w czasie.

W "No Time for Wasa" zajmujecie się problemem czasu...

W odróżnieniu od naszego poprzedniego spektaklu "Hahmomania", w którym oparłyśmy się na tematyce snu, rozwijającym się poza wszelkimi regułami czy zasadami, w "No Time for Wasa" trzymamy się antycznych spójności - jedności czasu, miejsca i akcji. Tyle tylko, że nasza spójność czasu to jego brak lub nadmiar. Postaci występujące w "Wasie" są czasu pozbawione i istnieją poza czasem. Chciałyśmy wyobrazić sobie, co się dzieje z postaciami z pomników, a więc sprawdzić, czy w teatrze także może działać powiedzenie, że ludzie żyją dopóty dopóki o nich pamiętamy.

Jakie są oczekiwania Theatregroup Trava wobec tego spektaklu?

"No Time for Wasa" miało swoją premierę niedawno [18 sierpnia 2001 na TanzFest - Tanz im August w Berlinie - przyp.], więc ten spektakl jest jeszcze bardzo świeży, młody. Z niecierpliwością czekamy w gdzie nas zabierze. Mamy nadzieję, że będzie to równie niesamowita podróż jak w przypadku "Hahmomanii".

© Sandra Wilk, serwis tańca
foto: Trava, collage: wolf


główna     serwis tańca     wszystkie wywiady



odkryć strony od 20.10.2000