główna     serwis tańca     wszystkie wywiady

serwis tańca - wolna strefa



Nie będę interpretował literatury
- mówi Wojciech Mochniej
(Gdański Teatr Tańca)



Gdański Teatr Tańca znany jest ze swojej działalności edukacyjnej. W kanadyjskim zespole W&M Physical Theatre tańczą właśnie wasi uczniowie. W jaki sposób doszło do stworzenia tego projektu?

Współpraca pomiędzy Gdańskim Teatrem Tańca a młodymi tancerzami z Kanady jest efektem ponad 5-letniej współpracy naszego teatru z Uniwersytetem w Calgary, w którym zarówno ja, jak i Melissa Monteros (choreograf GTT - przyp.) jesteśmy wykładowcami. Postać Melissy łączy dwa światy tańca - techniczny świat tańca zachodniego i emocjonalny styl grup polskich. Gdański Teatr Tańca już blisko 10 lat prowadzi zajęcia dla młodych adeptów sztuki tanecznej, zapraszamy do Polski znanych choreografów, w Polsce warsztaty organizowane przez GTT noszą nazwę Międzynarodowych Spotkań z Tańcem Współczesnym i Teatrem, w Kanadzie to Travel Studies. Naszym celem było połączenie w nich dwóch fascynacji: zachodniej techniki, w której wszystko jest nazwane, skodyfikowane i polskich tradycji teatralnych. Uczyli u nas aktorzy z teatru Grotowskiego, Teatru Snów, Teatru Gardzienice. Każdy z nich wniósł cząstkę swojej fascynacji w pracę naszą i naszych uczniów. Po trzech edycjach mogę stwierdzić, że te warsztaty są potrzebne - miałem okazję osobiście sprawdzić, co z tych spotkań wynoszą tancerze z Zachodu. Patrzyłem na Kanadyjczyków, którzy wracali do swojego środowiska, na swój Uniwersytet, gdzie są przyzwyczajeni do pewnego komfortu pracy (mają tam wykładowców, sale, nieograniczony dostęp do wiedzy) i zobaczyłem, że ci tancerze zaczynają przechodzić jakąś metamorfozę. Zaczynają szukać siebie w teatrze, głębiej zastanawiają się nad sensem swojej pracy, szukają drugiego dna i inaczej planują swoją późniejszą drogę artystyczną.

Czy prace z W&M Physical Theatre są projektem jednorazowym? Utrzymanie teatru to przecież ogromny koszt.

Gdański Teatr Tańca pracuje obecnie w Kanadzie - mamy tam możliwość tworzenia większych form, choreografii na 10-15 osób. W Polsce poza śląskim Teatrem Tańca i Polski Teatrem Tańca, które są teatrami instytucjonalnymi, nikogo nie stać na utrzymanie takiej grupy tancerzy i płacić im stałe pensje.
Gdański Teatr Tańca sam szkoli adeptów sztuki tanecznej i inwestuje w tancerzy młodych, studiujących. Z grupy kanadyjskiej wybraliśmy trzy osoby z ogromnym potencjałem choreograficznym i pedagogicznym, które będą dzięki renomie GTT promowane (W&M. Physical Theatre tworzą m.in.: Lisa Kuhn, Julie Coleman, Hilary Maxwell, Jan Sarsfield - wymieni tancerze będą w dniach 9-11 marca 2001 r. gośćmi Ośrodka Teatralnego Akademia Ruchu), poza występami na tegorocznej edycji festiwalu Dance Explosions w Gdańsku (festiwal odbył się w dniach 02-04.03.2001 - przyp.). Z tancerzami W&M. Physical Theatre jedziemy na spektakle do Niemiec, tam tancerze będą pracować ze znakomitym choreografem izraelskim Avi Kaiserem, później planujemy wizytę w konserwatorium tańca w Austrii, a pod koniec sezonu planujemy krótką trasę po Finlandii...

W 2001 roku Gdański Teatr Tańca ma swój rozpoznawalny styl, czy młodzi tancerze nie zepsują tego wizerunku?

Współpraca z ciekawymi tancerzami zawsze była domeną Gdańskiego Teatru Tańca. Na początku naszej drogi artystycznej w 1997 roku w GTT tańczyło 7 tancerzy z Polski, wywodzących się w większości ze szkół baletu klasycznego. Repertuar teatru z lat 1995-97 opierał się na kanwie modern dance. Byliśmy tacy, jaka była polska scena, jakiego teatru oczekiwała jeszcze niewyrobiona polska publiczność. Nasz styl był "przemycany" na kanwie modern dance - chodziło o to, by najpierw trafić do publiczności, a dopiero później sprzedawać nasze kolejne wcielenia, kolejne obrazy Gdańskiego Teatru Tańca. Nasz wizerunek pomogły zmienić nam dwie kanadyjskie tancerki, z którymi zrealizowaliśmy choreografię "Malowany ptak" na podstawie książki Jerzego Kosińskiego. I właśnie ten spektakl otworzył nam furtkę do festiwali europejskich, gdzie został bardzo dobrze przyjęty.

Jaka będzie zapowiadana prezentacja przedpremierowa, którą GTT i W&M Physical Theatre pokażą podczas projektu Tęcza w warszawskiej sali Laboratorium w Centrum Sztuki Współczesnej?

Prace nad nową choreografią cały czas jeszcze trwają. Spektakl jest inspirowany filmem "Cela", w którym zainteresowały mnie pewne bardzo plastyczne obrazy. Pokaz nie będzie jednak odzwierciedlał mrocznej strony filmu, tylko to, co działo się w nim w przestrzeni, w jego dynamice. Żeby wszystko było jasne - nie będę robił spektaklu do literatury (choćby filmowej), bo taka praca jest tylko jej interpretacją. Interpretacja to tworzenie tańca na podstawie innej pracy, a nie mówienie poprzez taniec. To jest zupełnie coś innego. "Cele" będą opowieścią o związkach emocjonalnych, charakterach. Zobaczymy co uda nam się znaleźć w relacji trzech osób tej samej płci. Oczywiście fabuła nie będzie przeważać w tej prezentacji. Generalnie interesuje mnie człowiek w przestrzeni, sama fizyczność. Chcę znaleźć ruch odpowiadający emocjom, które czuję. To jest mój klucz na teatr tańca.

© Sandra Wilk, serwis tańca


główna     serwis tańca     wszystkie wywiady



odkryć strony od 20.10.2000